Po 2 miesiącach byłam już zdrowa. Nie wróciłam do domu. Zamieszkałam z chłopakami czyli ze Slashem , Axlem , Duffem , Izzym , Stevenem i Dawidem. Tak , wykupiliśmy mieszkanko , miło się tu mieszka.Nie dzwoniłam do matki. Slash mnie namawiał ale się nie załamałam. To wszystko wydawało mi się niemożliwe.Przeżyłam prawie bez krwi w organizmie , uratował mnie Dave i mieszkam z GN'R !
-Jooł Lil chcesz drinka?-zapytał Duff
-Jasne!-odkrzyknęłam
-Trzymaj młoda!- powiedział podając mi szklankę.
Jak zwykle był zajebisty! Uwielbiałam jego ''mikstury''.
-A właśnie Lil! przespałaś swoje urodziny w szpitalu!-krzykną Slash.
-A no tak...-szepnęłam.
-Trzeba coś urządzić , jakąś bibe!-zaproponował Axl
-Nie no co ty , wy nic nie musicie urządzać!
-Musimy , musimy! W końcu to twoja 18-nastka-krzyknął Dawid.
-Hahahah no w sumie.
Była już 23:30 , poszłam do swojego pokoju , a reszta wymyślała impre dla mnie.Troche się martwiłam , bo pewno Slash przyniesie ze sobą jakieś dragi czy inne świństwo. A ja nie zamierzałam znów w to wchodzić. Wieczorami trochę myślałam o matce , w sumie to nawet nie wiedziałam czy jeszcze żyje , czy może już się zaćpała. Zasnęłam , musiałam być wypoczęta na jutrzejszą niespodziankę Ale po chwili do pokoju wszedł Dave i już wiedziałam , że tej nocy nie zasnę!
-Hej kicia!Śpisz już ? -zapytał napalony.
-Nie , nie a co?
-Bo wiesz może byśmy sobie ten teges ^^-jakoś trudno przechodziło mu przez usta słowo ''sex'', nie mam pojęcia czemu.
-To wskakuj!-odpowiedziałam
-Mrrr..-już po chwili byliśmy oboje nadzy , a ''kolega'' Dawida wchodził we mnie z takim wysiłkiem ,że ahhh.... *_* po chwili zeszliśmy z siebie.Leżeliśmy tak obok zadowoleni z mocnych wrażeń!
-Dawid , wiesz że cię kocham!- szepnęłam.
-Wiem , ja ciebie też! -pocałował mnie i szykowaliśmy się do zaśnięcia.
*następny dzień*
-Ohohoho kto to wstał ^^ wczoraj nieźle jechałaś młoda!- krzyknął Duff
-Taa .. sorry jak byłam za głośno. -odpowiedziałam zawstydzona.
-Spoko, spoko. Oo Dawidek jak tam nocka z Lil?- zapytał wchodzącego do pokoju Dave'a Duff.
-Hahaha , chyba słyszałeś , zajebiście! - odkrzyknął . Poszłam do kuchni , bo już mnie oni denerwowali , ciągle gadając o tym jak mnie Dawid pieprzył! Zrobiłam wszystkim kawę i wróciłam do pokoju.
-Dobra Lil zbieraj się na 17:00 musimy być w klubie!- powiedział Izzy popijając kawe. Jakby coś to teraz jest 15:30 , tak troche się zaspało. Wszyscy rozeszli się do swoich pokoi i przygotowywali się do wyjścia.
*godzinę później*
-Ok! Wszyscy gotowi ?- zapytał Axl.
-No - odpowiedziała Steven.
Wyszliśmy z mieszkania. Na dole czekała na nas limuzyna. Zajebiście się nią jechało. Weszliśmy do klubu , który wyglądał fantastycznie . Impreza się zaczęła , pełno znajomych , chłopaki nawet zagrali dla mnie ,,Sweet Child On Mine''. Ja się już trochę najebałam, zresztą reszta też. Nagle zauważyłam że nigdzie nie ma Slash'a.
-Ej Axl ! Gdzie jest Saul?
-A chuj go wie! Chyba z jakąś dziwką w kiblu.
Pobiegłam do łazienki , bo bałam się że się naćpał czy coś! Wchodząc do pierwszej kabiny ujrzałam , coś czego nigdy bym nie przypuszczała. Slash naćpany siedział na kiblu , a na nim...
-Kurwa ! Co ty odpierdalasz?!
-O mój boże ! Lil córeczko! Gdzie ty sie podzie..
-Nie dotykaj mnie , nie jesteś moją matką!- odkrzyknęłam.
-Ale Lol'a !
-Zostaw mnie ! Jesteś zwykłą dziwką!- uderzyłam ją w twarz i wybiegłam , schowałam się za barem i płakałam. Tępa suka! A Slash nie lepszy , jak on mógł pieprzyć się z moją matką! Na podłodze leżał nóż , zabrałam go i pobiegłam skryć się do schowka na szczotki. Z mojej ręki powili leciała krew , ale nagle wparował do mnie Axl.
-Nie! Lil! Ja pierdole czemu to znowu zrobiłaś ?!
-....- Axl wziął mnie na ręce zaniósł na kanapę w klubie.
-O w dupe! Czemu młoda? -zapytał przerażony Duff.
-Slash jebał moją matke.. wszystko o czym chciałam zapomnieć wróciło.. przez tą suke i tego chuja!- odkrzyknęłam.
-Gdzie ten zjeb teraz jest ?- pytał Axl tamując mi lecącą krew.
-Chyba jeszcze w kiblu.
Axl pobiegł do niego , bałam się , nie wiedziałam co on zamierz zrobić.
*Wątek Axl'a*
-Ty chuju! Gdzie jesteś z tą dziwką ?!-krzyczałem.
-Ohh.. ahh. mrr...-dźwieki z kabiny. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem , Slash ciągle pieprzył się z tą suką!
-Wypierdalaj z tą pizdo!-zepchnąłem ją z mulata.
-Kurwa nie wstyd ci?! Twoja córka prawie umarła , miała nadzieje że się zmieniłaś , a ty..!-krzyknąłem jej w twarz.Ona najebana wybiegła a ja musiałem rozprawić się ze Slashem , ten chuj w ogóle nie czuł się winny.
-A ty co ?? Czy ty debilu wiesz , że ta kurwa to była matka młodej ?
-....serio? O ja pierdole! Jaki ze mnie zjeb...Sorry naćpałem się i mi odpierdoliło!-tłumaczył się.
-Lil znów się pocięła ..przez ciebie! Dobrze wiesz że ciebie kocha najbardziej i co kurwa teraz?-zbulwersowany wyszedłem.
*Wątek Lil*
Rose'a nie było już jakiś czas , chciałam tam wejść i zobaczyć co się dzieje ale Izzy mnie powstrzymywał , mówiąc że Axl wie co robi.Po 10 minutach Rose wrócił , ale bez Saul'a.
-Wszytko ok , młoda ?-spytał Axl.
-Nawet, ide pogadać ze Slashem
-Iść z tobą ?-spytał Duff.
-Nie!Nie sama pójdę.
-Hudson! Jesteś?!-pytałam wchodząc do kibla.
-Taa..trzecia kabina-odpowiedział.
-Jooł..musimy pogadać!
-Wiem..wchodz -''zaprosił''.
-Przepraszam cię.. nie miałem poję..
-Cii.. rozumiem, to ja przegiełam-wciskając mu się w zdanie.
-Błagam cię nigdy , przenigdy nie tnij się już-prosił , całując moje nadgarstki.
-Tylko jeśli ty przestaniesz ćpać , bo to się robi niebezpieczne dla cb.-przytuliłam go.Zrobiło się cicho, a my byliśmy coraz bliżej siebie, Hudson już miał wpić się w moje gotowe na wszystko wargi..
-Stop!Nie mogę-szepnęłam, odsuwając się od niego.
-Czemu?Przecież mnie kochasz.-odpowiedział podniecającym głosem.
-Tak kocham cię, ale jestem z Dawidem.
-Ok.. ale pamiętaj, że tak na mnie działasz, że zrobie dla ciebie wszystko!-mówiąc to pocałował mnie w policzek i wstał.
-Dziękuje i przepraszam.-odpowiedziałam i oboje wyszliśmy z kibla.Chciałam już wrocić do domu.Chłopcy szli z przodu, a ja z Dawidem u boku za nimi.Po powrocie do domu Dave dziwnie się zachowywał.Nie pytałam go co się stało, bo jeszcze ni dokońca otrząsnęłam się po sytuacji ze Slashem.. i byłą starą.Poszliśmy spać, wszyscy byli zmęczeni.
*następny dzień* *wieczór*
Zeszłam z Dawidem na kolację postanowiłam, że będę ostrożniej zachowywała się przy Hudsonie.
-No i jak tam ?-spytał Izzy.
-Jakoś, ale łeb napierdala..-stwierdził Axl.
-Wiecie.. my wszyscy i tak prędzej czy później umrzemy na AIDS albo HIV-szepnął Slash.
-Jakiś zjebny humor widze!-krzykną Duff.
-Zdarza się.-spojrzał ukratkiem na mnie.
Poszłam z Dawidem do sypialni.Kładlismy się już do łóżka, ale dręczyło mnie dziwne zachowanie Dawida.
-Ej kotek czemu tak dziwnie się zachowujesz?-spytałam szeptem.
-Bo..prawdopodobnie mam..-przerwał.
-No?No co masz..wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko.-przypomniałam.
-Mam hiv'a..-powiedział i odwrócił się ode mnie.
-Czyli możliwe, że i ja..-szepnęłam.
-Tak!Boże przepraszam Cię, dowiedziałem się, że Sam była nosicielką i..-mówił roztrzęsiony.
-Ja..ja.-nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
-Zrozum jeśli będziesz kazała mi odjeść..-łza popłyneła mu po policzku.
-Nie!Zostań..Za bardzo Cię kocham, przejdziemy przez to razem-pocałowałam go.
--Kocham Cię, jesteś zupełnie inna niż reszta dziewczyn..Jesteś wyjątkowa-mówił, całując mnie.
-Dobranoc kociaku!-wpił się w moje usta i pieścił je pare minut.
Naprawdę go kochałam i nie zważałam na jego wady lub to, że ma hiv'a i przez niego ja też mam.Był dla mnie wszystkim.Wiem, że nigdy mnie nie zostawi.Nie wiedziałam co będzie dalej ze Slashem, coś między nami jest, ale nie mogę skrzywdzić Dawida.Chyba postaram się ograniczyć kontakty ze Hudsonem.
*następny dzień rano*
-Ej, może zrobimy grilla?-zapytał Duff.
-Kurwa, co za debil!Jest styczeń..zima!Gdzie ty chcesz tego grilla robić?!-zapytał Axl.
-...wiocha, to może wybierzemy się na domek w Maroco?-odpowiedział podjarany Duff.
-Macie dom w Maroco?-spytałam zaskoczona.
-Mamy, mamy^^-chwalił się Izzy.
-To możemy jechać!-krzyknął Slash.
-Ja nie jade-szepnął Steven.
-Bo??-zapytałam.
-Spać mi się chce.-odpowiedział.
-Kurwa, *facepalm* -krzyknął Rose.
-Dobra nie pierdolcie już, tylko się pakujcie!-Wrzasnął Slash.
Haha Steven czasami mnie rozwalał.Troche bałam się tego wyjazdu ze względu na mulat'a, ale jedzie też Dave więc powinno być dobrze.Po godzinie wyszło, że biorę ze sobą trzy walizki, a jedziemy na pięć dni!
-Oooo żesz kurwa, młoda co ty w tych walizkach masz?! Zestaw kondomów!!-zapytał rozbawiony Axl wchodząc do mojego pokoju.
-Bardzo śmieszne *sarkazm*.. ubrania!-odkrzyknęłam.
-Tylko że my nie emigrujemy tylko jedziemy na 5 dni do Maroco!-krzyknął.
-Dobra już..
-Ej..-szepnął Rose.
-Hmmm?-
-Możemy pogadać?
-Okey, ale coś się stało?-zapytałam.
-Ymm czy coś Cię łączy z Hudsonem?
-..nie, znaczy ty jeden doskonale wiesz że go bardzo kocham, ale mam Dawida-szepnęłam.
-Dobra ok.Pytałem, bo wiesz jak Slash potrafi wykorzystać młode laski i chcia..-przerwałam mu.
-Wiem!Dziękuje, że się mną tak opiekujesz.-szepnęłam.
-Spoko młoda-przytulił mnie i wyszedł.
Dobrze, że jest przy mnie Rose, on chyba zna mnie najlepiej.
-Stop!Nie mogę-szepnęłam, odsuwając się od niego.
-Czemu?Przecież mnie kochasz.-odpowiedział podniecającym głosem.
-Tak kocham cię, ale jestem z Dawidem.
-Ok.. ale pamiętaj, że tak na mnie działasz, że zrobie dla ciebie wszystko!-mówiąc to pocałował mnie w policzek i wstał.
-Dziękuje i przepraszam.-odpowiedziałam i oboje wyszliśmy z kibla.Chciałam już wrocić do domu.Chłopcy szli z przodu, a ja z Dawidem u boku za nimi.Po powrocie do domu Dave dziwnie się zachowywał.Nie pytałam go co się stało, bo jeszcze ni dokońca otrząsnęłam się po sytuacji ze Slashem.. i byłą starą.Poszliśmy spać, wszyscy byli zmęczeni.
*następny dzień* *wieczór*
Zeszłam z Dawidem na kolację postanowiłam, że będę ostrożniej zachowywała się przy Hudsonie.
-No i jak tam ?-spytał Izzy.
-Jakoś, ale łeb napierdala..-stwierdził Axl.
-Wiecie.. my wszyscy i tak prędzej czy później umrzemy na AIDS albo HIV-szepnął Slash.
-Jakiś zjebny humor widze!-krzykną Duff.
-Zdarza się.-spojrzał ukratkiem na mnie.
Poszłam z Dawidem do sypialni.Kładlismy się już do łóżka, ale dręczyło mnie dziwne zachowanie Dawida.
-Ej kotek czemu tak dziwnie się zachowujesz?-spytałam szeptem.
-Bo..prawdopodobnie mam..-przerwał.
-No?No co masz..wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko.-przypomniałam.
-Mam hiv'a..-powiedział i odwrócił się ode mnie.
-Czyli możliwe, że i ja..-szepnęłam.
-Tak!Boże przepraszam Cię, dowiedziałem się, że Sam była nosicielką i..-mówił roztrzęsiony.
-Ja..ja.-nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
-Zrozum jeśli będziesz kazała mi odjeść..-łza popłyneła mu po policzku.
-Nie!Zostań..Za bardzo Cię kocham, przejdziemy przez to razem-pocałowałam go.
--Kocham Cię, jesteś zupełnie inna niż reszta dziewczyn..Jesteś wyjątkowa-mówił, całując mnie.
-Dobranoc kociaku!-wpił się w moje usta i pieścił je pare minut.
Naprawdę go kochałam i nie zważałam na jego wady lub to, że ma hiv'a i przez niego ja też mam.Był dla mnie wszystkim.Wiem, że nigdy mnie nie zostawi.Nie wiedziałam co będzie dalej ze Slashem, coś między nami jest, ale nie mogę skrzywdzić Dawida.Chyba postaram się ograniczyć kontakty ze Hudsonem.
*następny dzień rano*
-Ej, może zrobimy grilla?-zapytał Duff.
-Kurwa, co za debil!Jest styczeń..zima!Gdzie ty chcesz tego grilla robić?!-zapytał Axl.
-...wiocha, to może wybierzemy się na domek w Maroco?-odpowiedział podjarany Duff.
-Macie dom w Maroco?-spytałam zaskoczona.
-Mamy, mamy^^-chwalił się Izzy.
-To możemy jechać!-krzyknął Slash.
-Ja nie jade-szepnął Steven.
-Bo??-zapytałam.
-Spać mi się chce.-odpowiedział.
-Kurwa, *facepalm* -krzyknął Rose.
-Dobra nie pierdolcie już, tylko się pakujcie!-Wrzasnął Slash.
Haha Steven czasami mnie rozwalał.Troche bałam się tego wyjazdu ze względu na mulat'a, ale jedzie też Dave więc powinno być dobrze.Po godzinie wyszło, że biorę ze sobą trzy walizki, a jedziemy na pięć dni!
-Oooo żesz kurwa, młoda co ty w tych walizkach masz?! Zestaw kondomów!!-zapytał rozbawiony Axl wchodząc do mojego pokoju.
-Bardzo śmieszne *sarkazm*.. ubrania!-odkrzyknęłam.
-Tylko że my nie emigrujemy tylko jedziemy na 5 dni do Maroco!-krzyknął.
-Dobra już..
-Ej..-szepnął Rose.
-Hmmm?-
-Możemy pogadać?
-Okey, ale coś się stało?-zapytałam.
-Ymm czy coś Cię łączy z Hudsonem?
-..nie, znaczy ty jeden doskonale wiesz że go bardzo kocham, ale mam Dawida-szepnęłam.
-Dobra ok.Pytałem, bo wiesz jak Slash potrafi wykorzystać młode laski i chcia..-przerwałam mu.
-Wiem!Dziękuje, że się mną tak opiekujesz.-szepnęłam.
-Spoko młoda-przytulił mnie i wyszedł.
Dobrze, że jest przy mnie Rose, on chyba zna mnie najlepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz